Dołącz do czytelników
Brak wyników

Felieton

20 listopada 2018

NR 63 (Maj 2016)

Przeklęte błogosławione ego…

222

Całe życie człowiek pragnie osiągać nowe cele. Chce stawać się lepszy i udowadniać sobie, że potrafi przekraczać siebie lub − co gorsze − spełniać oczekiwania innych. Skąd biorą się ambicje, które potrafią nieźle uprzykrzyć życie? Od najmłodszych lat człowiek bombardowany jest poleceniami, mającymi wywołać określone działanie: „Uśmiechnij się”, „Ukochaj mamę”, „Powiedz dzień dobry”. Po wykonaniu danej prośby dziecko nagradzane jest brawami lub inną pochwałą. Ktoś powie, że to zwyczajny sposób uczenia małego człowieka pewnych społecznych zachowań. Zgoda, lecz ganienie chłopca za płacz, który nie jest w danej chwili pożądany, również bazuje na emocjach i koduje się w jego głowie jako pewne zachowanie, które jest źle postrzegane. Psychologowie napisali o wychowaniu i kształtowaniu człowieka już niejedną publikację i jeszcze więcej opasłych tomisk. Jednak mimo rozległej wiedzy wielu dorosłych zmaga się wciąż z problemami, które mają swój początek w dzieciństwie.

Niewystarczająco dobry

Jak często w kontaktach międzyludzkich mamy poczucie własnej niedoskonałości? Nie mówię tu oczywiście o narcyzmie, lecz bardziej o byciu wciąż o krok od najwyższej lokaty. A może raczej reakcje innych wprawiają w zakłopotanie i zawstydzenie? Brak szczerego uśmiechu, gdy odnosimy sukcesy, to początek chaosu, który wkrada się w niedojrzałe jeszcze emocje. Bo ze sprawdzianu można było dostać piątkę, a nie piątkę z minusem… Bo w konkursie recytatorskim drugie miejsce nie było tak dobre jak pierwsze… Ileż to razy dziecko jest wpędzane w piętnowany społecznie wyścig szczurów. 
Dziwne, dosyć drapieżne wręcz czasy sprawiają, że konkurencyjność staje się sposobem na zdobywanie lepszej pozycji w życiu. Nie tylko wielkie korporacje bazują na ciągłym wyścigu. Już dzieci w szkole mają zwyczaj niepomagania koleżankom i kolegom. Czy kiedyś zdarzało się odmówić pożyczenia zeszytu chorej koleżance? Wydaje mi się, że rzadko. Obecnie często zdarza się nie mówić koledze o zapowiedzianym sprawdzianie, dodatkowym zadaniu… żeby ktoś inny nie okazał się lepszy. A przecież budowanie własnej wartości zaczyna się już od najmłodszych lat. Uczenie dzieci zdrowej rywalizacji nie powinno wiązać się z umniejszaniem innym, bo to prowadzi do złych nawyków w przyszłości. 

W człowieku więcej jest dobrego niż złego

Wprawdzie to stwierdzenie brzmi dosyć banalnie, ale oddaje istotę bycia silnym człowiekiem. Nie chodzi o to, by żyć w bezkrytycznym przekonaniu, że jest się najlepszym. Ważne jest jednak, by tak naprawdę wierzyć, że dużo w nas tych dobrych cech i umiejętności, a mniej wad. Każda bowiem zauważona niedoskonałość jest znakiem, że człowiek wciąż dąży do dobrego, jest w drodze, staje się lepszym.

Gdy błogosławieństwo staje się przekleństwem

Można śmiało stwierdzić, że nasze ego jest tym, co można zdefiniować jako „JA”. Jeśli więc zabraknie we mnie mnie samego, zaczyna się dziać coś złego. Człowiek bowiem potrzebuje uporządkowania, ujarzmienia chaosu, który lubi wkradać się w życie. Bywają jednak sytuacje prowadzące do przerostu ego i przekonania, że tylko moje zdanie jest najważniejsze. Można wówczas przyjąć, że poczucie własnej wartości wzrosło do rozmiarów mocno przysłaniających trzeźwość myślenia. Wtedy najczęściej otoczenie daje sygnały, że jesteśmy zbyt ekspansywni w rozpowszechnianiu własnych przekonań. Pół biedy, jeśli w porę uda się nam utemperować swoje dyrygowanie innymi. Gorzej, gdy w głębokim przeświadczeniu, że robimy coś wyjątkowego, staramy się narzucać innym swój tok myślenia. Ego jest dobrym kumplem manipulacji i w tym silnym duecie potrafi nieźle skomplikować relacje międzyludzkie. Nie można bowiem być strażnikiem jedynego słusznego zdania. Należy umieć dostrzegać poglądy innych i co więcej, tolerować je i w miarę możliwości akceptować. 

W pułapce bałaganu myśli

Jak trudno funkcjonować w codziennym życiu, gdy w głowie panuje chaos, wie chyba każdy, kto choć przez chwilę był na tak zwanym życiowym zakręcie. Ta metafora człowieka stojącego na rozdrożu, nieumiejącego wybrać właściwego kierunku, jest najlepszą ilustracją sytuacji, w której chwiejność własnych przekonań osłabia logiczne myślenie. Z jednej strony chciałoby się zmniejszyć swoje ego, aby móc bezproblemowo przejść przez życie, a z drugiej − pojawia się pokusa,
by „karmić” je i stawać się coraz silniejszym w dochodzeniu do wyznaczonych celów. Jedno jest pewne, tylko utrzymanie względnego porządku myśli daje szansę spokojnego życia, które nie będzie okupione nietrafionymi wyborami i doświadczeniami, które wcale nie są potrzebne do szczęścia. 

Tylko utrzymanie względnego porzżdku myśli daje szansę spokojnego życia, które nie będzie okupione nietrafionymi wyborami i doświadczeniami, które wcale nie są pot...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy