Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z rodzicami

28 listopada 2018

NR 59 (Styczeń 2016)

Czas na (dobre?) zmiany

270

Tegoroczne wybory parlamentarne były doskonałą okazją nie tylko do oglądania przedwyborczej walki, ale także do zapoznania się z przyprawiającymi o zawrót głowy obietnicami i propozycjami poszczególnych partii dotyczącymi zmian – oczywiście na lepsze, również w kwestii edukacji. Jedna z partii była jednak szczególnie radykalna w swoich poglądach w tej dziedzinie i to właśnie ona, Prawo i Sprawiedliwość, wygrała tegoroczne wybory. Warto przyjrzeć się zatem z bliska temu, jakie obawy i jakie zmiany towarzyszyć będą pracownikom oświaty przez najbliższych kilka lat, na co trzeba się przygotować i które dziedziny szkolnictwa obejmą proponowane oraz wcielane powoli w życie zmiany. 

Dzieci i młodzież dobrem wspólnym

Projekt reformy systemu oświaty w swoich najważniejszych założeniach dotyczy przede wszystkim kadry zarządzającej szkół i najmłodszych uczniów oraz ich rodziców. Projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakłada, że obowiązek szkolny dzieci sześcioletnich ma być zlikwidowany w ogóle, a w przyszłym roku do pierwszej klasy mają pójść tylko te dzieci, których rodzice wyrażą taką wolę i które będą gotowe do rozpoczęcia szkolnej drogi edukacji. Innym pomysłem forsowanym przez Prawo i Sprawiedliwość oraz stworzony przez tę partię rząd jest zlikwidowanie gimnazjów oraz powrót do ośmioklasowej szkoły podstawowej oraz przedłużenie nauki w szkole średniej o rok. Co więcej, ma się także zmienić czas potrzebny na ukończenie etapu nauczania początkowego − nowy rząd proponuje, by czas ten wydłużyć do czterech lat.
Proponowane w tym zakresie zmiany z pewnością są rewolucyjne – zakładają powrót do wypracowanego kiedyś, ale niestety już nieaktualnego systemu, od którego wszyscy zainteresowani (nauczyciele, rodzice, a przede wszystkim dzieci) zdążyli się odzwyczaić i przywyknąć do nowego porządku – niezależnie od tego, czy w opinii zainteresowanych był dobry, czy też nie. Poza tym utworzenie gimnazjów zmobilizowało (niejako przymusowo) gminy do wybudowania szkół, które mogły pomieścić trzy nowe roczniki uczniów w jednym miejscu. W wielu gminach powstały nowe, okazałe szkoły, w których zatrudnienie znalazło wielu nauczycieli przedmiotowców. 
Poważne zmiany dotknęłyby przede wszystkim najmłodszy rocznik uczniów, który jako sześciolatki miałby rozpocząć swoją szkolną ścieżkę w kolejnym roku szkolnym 2016/2017. Wtedy to do szkoły poszłaby maksymalnie połowa dzieci sześcioletnich, co oznaczałoby, że duża część nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej zostałaby przymusowo zwolniona, chyba że udałoby się utrzymać pomysł czteroletniego okresu nauczania początkowego. Jest to jednak duża zmiana, na którą szkoły prawdopodobnie nie zdążą się przygotować w ciągu jednego roku. Zachodzą więc obawy, że reforma skończy się zwolnieniami, gdyż wielu nauczycielom edukacji wczesnoszkolnej nie uda się zapewnić pracy. Bez zatrudnienia mogą zostać także ci nauczyciele, których obejmie reforma gimnazjów: nie będzie potrzeby utrzymywania miejsca pracy dla tych, którzy mieliby objąć klasy pierwsze i trzecie – tym osobom byłoby trudno znaleźć pracę w szkołach podstawowych lub ponadpodstawowych. Argumentem w tym przypadku będzie to, że nie są oni przygotowani do pracy z młodszymi lub starszymi uczniami oraz że do zabezpieczenia potrzeb kadrowych w szkołach podstawowych i gimnazjach wystarczą ci, którzy są tam już od lat zatrudnieni. Część z nich może co prawda znaleźć pracę z kolejnym rocznikiem uczniów, którzy będą uczęszczać do ostatniej klasy nowej, siedmioletniej szkoły podstawowej lub pierwszej klasy nowego, czteroletniego liceum, ale w przypadku kompletnej likwidacji gimnazjów w kolejnych latach osoby te nie znajdą już zatrudnienia – szkoły będą wolały zaoferować nadgodziny nauczycielom, którzy już teraz w nich pracują, zamiast zatrudniać nowe osoby. Nauczyciele ci mogliby mieć pewną szansę dopiero w kolejnej dekadzie (!), kiedy to na potrzeby szkół średnich poszukiwano by nowych nauczycieli.
Sześciolatki, które miałyby pójść do szkoły w kolejnym roku szkolnym – a więc te dzieci, których rodzice wyrażą taką wolę, podejmą studia również w liczbie o około połowę mniejszej niż w poprzedzającym ten rok roku akademickim. Towarzyszyć temu może redukcja etatów także na szczeblu szkolnictwa wyższego. Według niektórych obliczeń, pewnego rodzaju stabilizacja i całkowite zakończenie reformy oraz odbudowanie się całego systemu może mieć miejsce dopiero za dwie dekady. Biorąc pod uwagę fakt, że w tym czasie rząd oraz wiodące poglądy polityczne mogą się kilkakrotnie zmienić, w ogóle nie dziwi to, że wielu obywateli patrzy z niedowierzaniem i strachem na wykorzystywanie dzieci i młodzieży jako karty przetargowej w wyborach. 
Znaczna część nauczycieli pracujących obecnie w szkołach nie będzie miała szans na zatrudnienie. Biorąc pod uwagę wzrastającą liczbę absolwentów i obecnych studentów kierunków nauczycielskich oraz wciąż istotny problem niżu demograficznego w Polsce, cały system oświaty oraz rynek pracy może dotknąć duży kryzys, trwający nawet kilkanaście lat. Pozostaje mieć nadzieję, że osoby decyzyjne w tych sprawach będą miały na uwadze przede wszystkim dobro dzieci i młodzieży oraz nauczycieli, z których wielu już dziś ma problemy ze znalezieniem pracy.

POLECAMY

Biorac pod uwagę wzrastającą liczbę absolwentów i obecnych studentów kierunków nauczycielskich oraz wciąż istotny problem niżu demograficznego w Polsce, cały system oświaty oraz rynek pracy może dotknąć duży kryzys, trwający nawet kilkanaście lat.


Sprawy studentów

System szkolnictwa akademickiego także czekają duże zmiany. Prawo i Sprawiedliwość chce podnieść jakość kształcenia na szczeblu wyższym. Zdaniem polityków nowego rządu, dotychczasowy system studiów opierający się na licencjacie i uzupełniających studiach magisterskich nie sprawdza się. W zamian za to proponują oni jednolite studia magisterskie, które będzie można zakończyć wcześniej w razie ewentualnych problemów, zdobywając w ten sposób niższy tytuł zawodowy w postaci licencjata albo inżyniera. Jest to zmiana pozornie drobna, jednak usunięcie systemu bolońskiego będzie początkiem końca cieszących się dużą popularnością wśród studentów programów wymian międzynarodowych, a przede wszystkim Erasmusa.

Patriotyzm numerem jeden

Nowy rząd chce także duży nacisk położyć na wychowanie obywatelskie oraz wykształcenie w młodych ludziach postawy patriotycznej. Prawo i Sprawiedliwość chciałoby przejąć opiekę nad pomnikami oraz ważnymi zabytkami, a także, a...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy