Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

28 listopada 2018

NR 59 (Styczeń 2016)

Ocenianie ma mieć charakter motywacyjny – rozmowa z Janem Lewandowskim

320

O zmianach w prawie oświatowym rozmawiamy z Janem Lewandowskim – redaktorem prowadzącym, konsultantem ds. kadry kierowniczej, ewaluacji, prawa oświatowego oraz awansu zawodowego DODN Filia w Legnicy, szkoleniowcem – edukatorem, wykładowcą akademickim, doktorantem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Na organizację bieżącego roku szkolnego bardzo duży wpływ miały m.in. ostatnie zmiany dotyczące oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów. Jakie najważniejsze zadania musieli zrealizować dyrektorzy i nauczyciele i które z nich były Pana zdaniem najbardziej problematyczne?
Najważniejszym elementem, który dotyczy tej procedury, jest przygotowanie zmian w statucie. Statut ramowy informuje, że elementem statutu są właśnie szkolne zasady oceniania. Najśmieszniejsze jest to, że mimo iż obowiązujące obecnie ramowe statuty zakładają, że elementem statutu są szkolne zasady oceniania, to jeszcze w wielu szkołach funkcjonuje stare określenie zasad WSO, czyli Wewnątrzszkolnego Systemu Oceniania, czego już dawno nie ma. W nowelizacji ustawy z dnia 15 lutego 2015 roku, która jest początkiem zmian w ocenianiu, założono, że system jest w tej chwili
w ustawie; czyli WSO naszego kraju jest jednolity dla wszystkich i został zawarty w ustawie, natomiast szkoły powinny ten system przełożyć na warunki, które w danej placówce występują. Tutaj nauczyciele i dyrektorzy mieli problem ponieważ okazało się, że nie wiedzieli, co tak naprawdę trzeba tam zmienić czy ułożyć – przecież zasady oceniania są, stopnie również procedury były… 
Tymczasem, zmienił się słowniczek pojęć, do którego należało zajrzeć. Poza tym jest jednoznacznie zapisane, że oceniamy nie tylko poziom wiedzy i umiejętności, ale także postęp w tym zakresie. I kolejna bardzo ważna rzecz, mianowicie formuła oceniania, która zawiera w sobie elementy oceniania kształtującego − takiego, które pozwoli właściwie odnotować wspomniany postęp wiedzy i umiejętności ucznia.
Przepisy są jasno skonstruowane − wszyscy nauczyciele pracujący w danej szkole muszą mieć identyczne sposoby oceniania. Nie może być tak, że nauczyciel w dzienniku (elektronicznym czy papierowym) dokonuje symbolicznych zapisów, które nie mają usankcjonowania formalnoprawnego. Dziennik jest dokumentem państwowym. Jest to dokument, który jest regulowany rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie prowadzenia dokumentacji przebiegu nauczania i nie wolno do niego wpisywać tego, co kiedyś na zasadzie tradycji szkolnej. Kiedyś każdy miał w tym zakresie swobodę i panował chaos. Ale to już zostało zmienione. Zasady są, a właściwie mają być jednakowe dla wszystkich. Jeśli ktoś uważa, że potrzebna mu jest dodatkowa informacja w formie literki, dodatkowego znaczka czy cyfry, to przecież może to być ustalone w tzw. ocenianiu bieżącym, gdzie sposób odnotowywania wyników może być różny, ale musi on być odnotowany, a właściwie usankcjonowany w dokumencie, który jest załącznikiem do statutu, czyli w szkolnych zasadach oceniania. Natomiast skala ocen 1−6, która jest opisana zarówno w ustawie, jak i w rozporządzeniu − to skala, która obowiązuje w przypadku klasyfikowania śródrocznego, rocznego i końcowego.
Kiedyś to wyglądało różnie. Niektórzy nauczyciele wpisywali adnotacje typu: „np” albo jeszcze inne oznaczenia i brakowało przepływu informacji między uczestnikami procesu oceniania, a osoba odczytująca zapisy niekoniecznie wiedziała, co oznacza dany symbol. Teraz nie wolno używać żadnych symboli, które nie są usankcjonowane w szkolnych zasadach oceniania. To sprawia największy problem w szkołach, ponieważ nauczycielom nie jest łatwo zastosować się do tych nowych reguł. Regulacje w zakresie oceniania stanowią wg mnie bardzo pozytywne zmiany, ponieważ to, co nie jest unormowane, pozwala na nadmierną interpretację i później staje się przyczyną konfliktów, żeby nie powiedzieć − jakichś poważniejszych sytuacji. Natomiast powtórzę raz jeszcze, że szkolne zasady oceniania są po to, aby wszystkie niuanse charakterystyczne dla danej placówki w nich opisać. 
Jest jeszcze jedna ważna kwestia, o której muszę przy tej okazji powiedzieć. Mam na myśli przekazywanie informacji uczniom i ich rodzicom. Tu sytuacja wygląda dramatycznie. Jeśli chodzi o przekazywanie informacji o ocenie, to nie ma problemu, ale nie potrafimy przekazywać informacji o postępach. Obecny system oceniania bezwzględnie tego wymaga, ponieważ ma charakter motywujący, wskazujący, co i jak uczeń ma dalej robić, aby się rozwijać na miarę własnych potrzeb i możliwości.

POLECAMY

Kuratoria przeprowadziły już w części szkół kontrole wdrożenia nowych zasad oceniania. Co najczęściej budziło zastrzeżenia wizytatorów?
Kuratoria jeszcze nie zamieszczają wyników kontroli, ale z tego co udało mi się dowiedzieć, kuratorzy zwracają uwagę na dwie rzeczy: ewidentny brak opisania oceny postępów uczniów oraz procedury przekazywania informacji o wynikach i postępach. Dla przykładu wielu nauczycieli do tej pory bazuje na tym, co w szkołach miało miejsce podczas zebrań z rodzicami, czyli na przekazywaniu rodzicom karteczek z ocenami. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że karteczka taka niczego jeszcze nie mówi − zawiera notatki, ale opiekunowie nie wiedzą, co z tych notatek wynika i co dalej mają lub powinni robić. 
Rodzice powinni się dowiedzieć, jak mają reagować na przekazywane im informacje. Muszą być w stanie odczytać symbole z notatek nauczyciela. Rodzic dowiaduje się przykładowo, że dziecko ma „jedynkę”, ale powinien również wiedzieć, z czego ta ocena wynika oraz co powinno dziecko zrobić, żeby nadrobić braki. 
To są właśnie dwa mankamenty, na które dyrektorzy powinni zwrócić uwagę.

Nowe zasady oceniania w placówce warto poddać ewaluacji. Jakich rad w tym zakresie udzieliłby Pan dyrektorom i nauczycielom? 
Ewaluacja jest konieczna! Myślę, że projekt ewaluacyjny dobrze byłoby przygotować w kwietniu. I my jako Forum Media Polska służymy pomocą, aby taki projekt ewaluacyjny przygotować. Wielu nauczycieli czy dyrektorów pisze, że celem ewaluacji jest poprawa czegoś, a ja podkreślam, że sama ewaluacja niczego nie poprawi! Ewaluacja przynosi nam informację, dostarcza wiedzy o tym, jak jest, a my na podstawie tej wiedzy wyciągamy wnioski i później formułujemy prawidłowe rekomendacje, które służą nam do realizacji konkretnych działań. 
Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na trzy elementy. Pierwszym problemem jest odnotowanie postępów. Drugim – przekazywanie zrozumiałej dla odbiorcy informacji, współpraca z uczniem oraz rodzicem. Trzecim – motywacyjny charakter oceniania. Na podstawie informacji o ocenianiu uczeń powinien potrafić samodzielnie zaplanować własny rozwój. To ten element, nad którym należy się pochylić i jest on mocno podkreślany w nowych rozwiązaniach prawnych.
 

Niektórzy nauczyciele wpisywali „np” albo jeszcze inne oznaczenia i brakowało przepływu informacji, a osoba odczytujca zapisy niekoniecznie wiedziała, co oznacza dany symbol. Teraz nie wolno używać żadnych symboli, które nie są wymienione w szkolnych zasadach oceniania. 

Które z wprowadzonych w tym roku szkolnym zmian nadal sprawiają dyrektorom problemy?
Nadal sprawia problemy ocenianie, o którym rozmawiamy. Powiem więcej, okazuje się, że nie wszyscy wprowadzili zmiany z nim związane. Często nie pojawiły się zmiany w statutach, a jeśli się pojawiły, to miały charakter mechaniczny, wprowadzony bez zastanowienia się nad tym, że to jednak jest zmiana i merytoryczna, ale i mentalna – nad tym należy popracować. 
Kolejnym elementem jest nadzór pedagogiczny. Zmieniły się zasady jego sprawowania. Generalnym dokumentem jest ustawa i tam po raz pierwszy od wielu lat zmieniono definicję nadzoru, na co wielu dyrektorów nie zwróciło uwagi. Artykuł 33 ustawy o systemie oświaty uległ modyfikacji, dlatego trzeba zajrzeć do wskazanego artykułu i przeczytać, na czym dokładnie teraz nadzór polega. Pierwszy punkt podkreśla, że polega on na badaniu, a w dalszej kolejności na analizie i ocenie; później następuje działanie. Jest z tym problem, ponieważ zgodnie z nową formułą nadzoru, trzeba inaczej podejść do planowania. Każdy z dyrektorów przygotowuje plan nadzoru do 15 września; wydaje się, że plany zostały w większości przypadków powielone mechanicznie – wykorzystano plany z poprzednich lat. W nowym nadzorze pedagogicznym niesamowicie ważny jest cel. Efektem nadzoru pedagogicznego mają być realne zmiany zachodzące w szkole po zakończeniu jego sprawowania w danym roku szkolnym. Plan nadzoru musi zakładać planowane efekty nadzoru. To nie może być sztuka dla sztuki – jak do tej pory.
Zaobserwować można ostatnimi czasy, że szwankuje diagnoza potrzeb szkoleniowych nauczycieli, które powinny wynikać z dwóch elementów: dobrze opracowanej koncepcji funkcjonowania szkoły oraz potrzeb ucznia. Uboga jest także wiedza dyrektora na temat tego, jak doskonalenie nauczycieli przekłada się na pracę placówki. Brakuje rzetelnej analizy, nadzoru dyrektora w tym zakresie.
Diagnoza sytuacji w Radzie Pedagogicznej jest również bardzo ważną kwestią. Zachęcam dyrektorów do analizy tej sytuacji, co bardzo pomaga w kierowaniu placówką, ale pod jednym warunkiem − nie można oczekiwać, że wyniki owej diagnozy ułożą się po myśli dyrektora.

Minister Edukacji Narodowej przedstawiła już projekt ustawy – koniec z obowiązkiem szkolnym dla 6-latków. Wiele problemów po raz kolejny czeka przedszkola, ale na jakie problemy z tą ustawą związane powinni się przygotować dyrektorzy szkół?
Nie widzę tutaj problemu, ponieważ najważniejszy jest rozwój uczniów. Dzieci nie rozwijają się jednakowo. Jeśli rozwój emocjonalny i intelektualny pozwala na uczęszczanie dziecka do szkoły, to jest to wg mnie jak najbardziej wskazane. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że rodzice mogli w tym roku odroczyć pójście dziecka do szkoły dzięki zaświadczeniu z poradni. Wówczas przedszkola miały problem z liczebnością grup. 
Pojawia się w związku z tą kwestią ważny element − współpraca między dyrektorem przedszkola a dyrektorem szkoły. Jak wiadomo, odroczono również przepis o powstawaniu przedszkoli w miejscach, gdzie funkcjonują oddziały przedszkolne. 
Dobrze przeprowadzona diagnoza dojrzałości dziecka do podjęcia nauki w szkole powinna dawać wiedzę nauczycielce przedszkola, ale także rodzicowi, który wyciągając wnioski, będzie mógł podjąć decyzję, czy dziecko powinno pójść już do szkoły, czy nie.

Rodzice powinni się dowiedzieć, jak mają reagować na przekazywane im informacje. Muszą być w stanie odczytać symbole z notatek nauczyciela. Rodzic dowiaduje się przykładowo, że dziecko ma „jedynką”, ale powinien również wiedzieć, z czego ta ocena wynika 
oraz co powinno dziecko zrobić, żeby nadrobić braki. 

Czyli można powiedzieć, że głównym problemem będzie logistyka.
Tak, a także właściwa, rzetelna diagnoza rozwoju dziecka, a właściwie wnioski z tej analizy. Z moich obserwacji i rozmów wynika, że przedszkola są naprawdę bardzo dobrze przygotowane, dysponują mnóstwem narzędzi diagnostycznych. Od początku obniżenie wieku szkolnego budziło bardzo dużo kontrowersji w środowisku oświatowym i nie tylko oświatowym. Należało pozostawić możliwość decydowania rodzicom, aby nie wyrządzać dzieciom krzywdy. Przyszły rok spowoduje na pewno sporo zamieszania, ale potem wszystko się unormuje. 

ZNP krytykuje pomysły nowego rządu w sprawie likwidacji szkół gimnazjalnych. Mówią, że należy je doskonalić, zamiast likwidować. Kto wg Pana ma rację? Czy to możliwe, aby w miarę sprawnie powrócić do poprzedniego systemu? 
Dobrze się krytykuje, a tymczasem trzeba się było wcześniej tym zająć, zamiast teraz krytykować starania innych. Gimnazja budziły wiele kontrowersji od samego początku. Fachowcy pracowali nad tą ideą i była w gruncie rzeczy dobra. Gimnazja miały być taką szkołą, gdzie będzie najwyższy poziom nauczania, gdzie będą najwyższej klasy specjaliści i wyposażenie na miarę XXI, a nawet XXII wieku. Wcal...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy