Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z życia szkoły

7 września 2020

NR 104 (Wrzesień 2020)

Odszkolniona szkoła, czyli nowy wymiar edukacji od września 2020

31

„Naszym pierwszym krokiem w codziennej rutynie powinno być wyzwolenie się z niej na tyle, by móc się zatrzymać i zastanowić, dlaczego robimy to, co robimy”.
Mihály Csíkszentmihályi

Słowami węgierskiego psychologa zapraszam do refleksji nad szkolną rzeczywistością, nad tym, co stało się rutyną i co przejawia się w schematycznych działaniach, oraz nad tym, co nowe i wymagające przeformułowania dotychczasowego myślenia o edukacji. A wszystko po to, by owoce zbierane przez uczniów ze szkolnego ogródka pozwoliły im odważnie wejść w dorosłe życie. W książce 21 lekcji na XXI wiek Yuval Noach Harari zadaje kilka pytań, które skłaniają do zastanowienia się nad istnieniem współczesnego człowieka w kontekście wciąż zmieniającego się świata. Izraelski historyk pyta:

POLECAMY

  • Co dokonuje się na naszych oczach?
  • Na czym polegają dzisiaj największe wyzwania?
  • Jakie najważniejsze decyzje musimy podjąć?
  • Na co powinniśmy zwrócić uwagę?
  • Czego mamy uczyć dzieci?

Zaznacza, że nie ma gotowych odpowiedzi, dlatego ważne jest, by przyglądać się siłom wpływającym na kształt społeczeństwa na całym świecie, mając na uwadze jednocześnie globalny i jednostkowy odbiór rzeczywistości (Harari, 2018).
Podejmując temat szkoły na miarę współczesnego świata, zapraszam do refleksji nad koniecznością zmiany myślenia o edukacji. Jestem świadoma, że ilu ludzi na ziemi, tyle różnych perspektyw, jednak niezwykle ważne jest, by wszyscy dorośli zrozumieli, że przyszedł czas na wdrożenie uczniów, nauczycieli, dyrektorów, rodziców w nowe sposoby myślenia i że od września 2020 r. nie wrócimy już do szkoły takiej, jaka była, i że nie będzie już edukacji takiej, jaka była. Zmieniło się wszystko, edukacja również, a zatem jedno jest pewne: szkołę trzeba odszkolnić.

Czego potrzebuje szkoła w kontekście wciąż zmieniającego się świata? 

Pierwszym krokiem do uświadomienia sobie konieczności zmian jest analiza kluczowych czynników kształtujących współczesną rzeczywistość pracy oraz zawodowych kompetencji przyszłości, czyli sprawności i zdolności, jakie będą wymagane niezależnie od konkretnych stanowisk pracy i w różnych środowiskach, a które wymieniono w Raporcie Kompetencje Zawodowe Przyszłości 2020 przygotowanym przez Institute for the Future – lidera w zakresie rozwijania zaawansowanych metodologii prognostycznych.
Wyróżnionych zostało sześć czynników warunkujących zmiany:

  1. Wzrost długowieczności, w efekcie czego ludzie pracują coraz dłużej, wykonują różne profesje na przestrzeni swojej kariery zawodowej, co wymaga ciągłego uczenia się, a także powoduje wzrost zapotrzebowania na usługi medyczne oraz te związane ze zdrowym trybem życia.
  2. Rozwój inteligentnych maszyn i systemów, co zmusza ludzi do zastanowienia się, w czym mają przewagę nad maszynami – w jakich obszarach maszyna nie zastąpi człowieka oraz na czym polega współpartnerstwo na linii człowiek – maszyna.
  3. Zaprogramowany świat, czego skutkiem jest wchodzenie we „wszystkoprogramowalną erę”, czyli erę myślenia o świecie w kategoriach obliczeniowości, programowalności i projektowalności. 
  4. Nowa ekologia mediów, która zmusza ludzi do podchodzenia do treści z większą dozą sceptycyzmu i świadomością, że to, co widzimy dzisiaj, jutro może okazać się inne oraz zmienia dotychczasowe sposoby komunikacji, a także możliwości tworzenia swojego internetowego wizerunku. 
  5. Superstruktury organizacyjne, które pozwalają działać bez względu na tradycyjne granice organizacyjne oraz wykraczać poza dobrze znane podstawowe formy i procesy, co oznacza współpracę i działanie w skalach od mikro do makro oraz wiąże się z uczeniem się wykorzystywania nowych narzędzi społecznościowych do pracy, wymyślania nowych udogodnień i zarządzania.
  6. Globalnie połączony świat, w którym kluczowe jest efektywne włączanie pracowników lokalnych oraz lokalnych procesów biznesowych w infrastrukturę organizacji globalnych, aby w dalszym ciągu móc stanowić liczącą się konkurencję.

Powyższe stymulatory zmiany stały się podstawą wyróżnienia dziesięciu kompetencji przyszłości, które zdaniem autorów Raportu mają kluczowe znaczenie, by współczesny człowiek mógł odnieść sukces na rynku pracy. Są one następujące:

  • Odkrywanie sensu i nadawanie znaczenia, dzięki którym jesteśmy w stanie czynić oryginalne spostrzeżenia, nieodzowne do podejmowania decyzji.
  • Inteligencja społeczna, która pozwala szybko oceniać emocje otaczających nas osób i adekwatnie dostosowywać swoje słowa, ton głosu i gesty. 
  • Niekonwencjonalne i adaptacyjne myślenie, czyli zdolność reagowania w odpowiedni, adekwatny do sytuacji sposób, w obliczu nieprzewidzianego splotu okoliczności w danej chwili.
  • Kompetencje międzykulturowe, które wiążą się nie tylko z zatrudnieniem w obcym środowisku, ale również z postrzeganiem różnorodności jako siły napędowej innowacji. Tym, co czyni grupę naprawdę inteligentną i innowacyjną, jest połączenie osób w różnym wieku, o różnych umiejętnościach, z różnych dyscyplin, o różnych stylach pracy i myślenia.
  • Myślenie obliczeniowe, które wiąże się z wykorzystywaniem symulacji, umiejętnością analizy statystycznej i rozumowania ilościowego, a także ze zrozumieniem, że nawet najlepsze modele stanowią wyłącznie przybliżenie rzeczywistości, a nie całą rzeczywistość jako taką.
  • Umiejętność korzystania z nowych mediów, czyli biegłe poruszanie się w takich formatach jak obraz i film, swobodne przygotowywanie informacji wizualnych w celu zaciekawienia odbiorcy.
  • Transdyscyplinarność będąca konsekwencją wyłaniania się nowych obszarów nauki, takich jak: nanotechnologia, łącząca biologię molekularną, biochemię, chemię proteinową oraz inne specjalizacje, a co za tym idzie – konieczność edukowania badaczy, którzy potrafią mówić językami różnych dyscyplin, np. biologów, którzy rozumieją matematykę, matematyków, którzy rozumieją biologię.
  • Myślenie projektowe, co wiąże się z tym, że pracownicy przyszłości będą musieli nabrać wprawy w rozpoznawaniu tego, jakiego rodzaju myślenia wymaga konkretne zadanie oraz w przystosowaniu pod tym kątem środowiska pracy, aby wzmocnić swoją zdolność do wykonania tych zadań.
  • Zarządzanie obciążeniem kognitywnym, czyli umiejętność efektywnego filtrowania i koncentrowania się na tym, co istotne.
  • Wirtualna współpraca, która wymaga nowego zestawu kompetencji przyszłości i obliguje lidera wirtualnego zespołu do wypracowania strategii, dzięki którym zaangażuje rozproszoną grupę.

Zmieniająca się rzeczywistość każe nam dorosłym zmienić myślenie o tym, jak i czego uczą się dzisiaj młodzi ludzie. Jeżeli bowiem, jak czytamy w Raporcie, edukacja nie będzie traktowana priorytetowo, ryzykujemy utratę zdolności do przygotowania dzieci i młodzieży do zdrowej i zrównoważonej przyszłości.

Na czym opiera się dydaktyka XXI wieku, a na czym powinna się opierać, by dawać możliwość naturalnego rozwoju?

Celine Alvarez w książce Prawa naturalne dziecka pisze: „Dzisiejsza edukacja opiera się na tradycjach, intuicjach i wartościach, nie zaś na tym, jak przebiega mechanizm uczenia się u człowieka. Tak długo, jak długo dzieci będą narażone na system nauczania nieuwzględniający naturalnych dźwigni ich umysłów, będziemy je stawiać w sytuacji generującej wielkie cierpienie. Podobnie nauczyciele – będą zmuszeni pracować w ekstremalnie trudnych warunkach: całymi dniami, aż do wyczerpania, mierzyć się będą ze zniechęceniem i brakiem motywacji swoich uczniów” (Alvarez, 2016).
To zjawisko obserwujemy we współczesnej szkole, którą określam jako szkołę schematów oraz szkołę Nilu, czyli nudy i lęku, a której działalność Alvarez porównuje do sytuacji jazdy samochodem na piątym biegu z zaciągniętym hamulcem ręcznym: auto nie ma przyspieszenia i wydaje dziwne dźwięki, jednak kiedy zwolnimy hamulec, okazuje się, że samochód dysponuje imponującą mocą i zapewnia wysoki komfort jazdy (Alvarez, 2016). Warto zatem zastanowić się nad tym, jak zwolnić hamulec i wyzwolić potencjał młodych ludzi, a do tego niezbędna jest wiedza na temat mechanizmów uczenia się.

Co wiemy, a co powinniśmy wiedzieć o uczeniu się?

W Polsce termin „uczenie się” wciąż obarczony jest szkolno-podręcznikowymi konotacjami. Dzieci zapytane, gdzie i kiedy się uczą, odpowiadają, że w szkole podczas lekcji oraz w domu, gdy odrabiają zadania lub uczą się na sprawdzian. Takie samo zdanie mają rodzice. A przecież mózg uczy się cały czas i właśnie dzięki temu poznajemy świat. Uczenie się jest naturalnym procesem, który pozwala nam się rozwijać, zmienia nasz mózg, a co za tym idzie – nas samych. Uczenie się realizowane jest nie tylko w szkole, ale również w rodzinie, grupie rówieśniczej, najbliższym otoczeniu, a odbywa się głównie nie poprzez wykonywanie zadań szkolnych, jak się powszechnie uważa, ale podczas wielu podejmowanych przez człowieka na co dzień czynności nazywanych zabawą, podróżowaniem, majsterkowaniem, korzystaniem z mediów czy leniuchowaniem. Uczenie się należy zatem rozumieć jako nieodzowny element życia, a nie tylko szkoły. Starożytny filozof w słowach: „Uczymy dla życia, nie dla szkoły” ujął to, co stanowi istotę uczenia się, a mianowicie nieodzowność tego procesu dla ludzkiej egzystencji. I w takim właśnie rozumieniu termin ten powinien funkcjonować również we współczesnej edukacji. Uczenie się wpływa nie tylko na sferę poznawczą człowieka, choć na to głównie kładzie się nacisk w dzisiejszej edukacji szkolnej, ale zmienia ludzkie zachowanie, wpływa na postawy, kształtuje osobowość. Uczenie się to nie tylko nabywanie informacji i konstytuowanie się wiedzy w umyśle, ale to tworzenie nowej jakości życia, ponieważ uczy się cała osoba, ze wszystkimi swoimi zdolnościami, ze swoją historią i cechami osobowościowymi. Ponadto wiedzy, wbrew przekonaniu wielu ludzi, nie można przekazać, nie można też zmusić nikogo, by jego mózg się uczył, choć wielu dorosłym wciąż się wydaje, że tak się da i zmuszają dzieci do nauki. Nie da się nikogo „napompować”, ale można mu pokazać, jak oddychać samemu, dlatego modelowanie zachowań młodych ludzi poprzez dawanie przykładu, że uczymy się w każdej życiowej sytuacji, że jesteśmy ciekawi świata, że wiele rzeczy nas interesuje, że chętnie podejmujemy nowe wyzwania, to jest właśnie promowanie uczenia się jako ważnego procesu, który trwa całe życie i który daje nam możliwość budowania własnej tożsamości, a co się z tym wiąże – poczucia własnej wartości, sensu życia, a to stanowi pierwszy krok w drodze do osobistego szczęścia. 

Jak wygląda proces uczenia się w polskiej szkole?

Niestety, w większości polskich szkół wciąż bardziej niż o uczeniu się możemy mówić o treningach poznawczych, wskutek czego wprawdzie spada liczba błędów popełnianych przez uczniów, skraca się czas udzielania przez nich odpowiedzi, ale efekty samego ćwiczenia nie są długotrwałe. Szkolne testy, sprawdziany czy odpytywanie uczniów, bez względu na to, czy mają miejsce w szkole, czy w formie zdalnej, nie odzwierciedlają rzeczywistych efektów uczenia się, ponieważ nie sprawdzają poznawczego funkcjonowania po treningu w realnych warunkach środowiska, a co więcej – pomiar nie jest dokonywany kilkukrotnie, czyli od razu po procesie uczenia się, po kilku dniach, po miesiącu, powyżej trzech miesięcy. Profesor Edward Nęcka twierdzi, iż: „W treningach poznawczych zadania treningowe są zazwyczaj ważne tylko w samym treningu, więc coraz lepsze ich wykonanie wynikające z automatyzacji nie powinno nas ani dziwić, ani zadowalać. Satysfakcję powinniśmy czerpać dopiero z tego, że wprawa zadań treningowych przenosi się na zadania innego rodzaju, a zwłaszcza na wydolność w realnych zadaniach życiowych” (Nęcka, 2018) oraz dodaje, że w polskiej szkole zbyt dużo jest zadań kryterialnych, np. standardowe narzędzia do pomiaru uwagi badają trafność ćwiczenia, a zbyt mało próbek zachowań, czyli na przykład obserwacji, ile razy dziecko się zdekoncentrowało podczas zajęć, jak długo skupiło się na tekście. Obserwacja natomiast, o czym mówiła już sto lat temu Maria Montessori (2018), powinna być obowiązkowa dla wszystkich nauczycieli, ponieważ pozwala podążać za potrzebami jednostki. 

Kompetencje młodych ludzi w kontekście potrzeb współczesnego świata

Niskie kompetencje dzieci i młodzieży w zakresie uczenia się ujawniła sytuacja pandemii, podczas której część zajęć edukacji zdalnej odbywała się w formie spotkań i rozmów nauczycieli i uczniów, część w formie prelekcji nauczyciela, po czym uczniowie wykonywali zadania, a część w formie wysyłania przez nauczycieli kilka razy w tygodniu partii materiałów do opanowania oraz ćwiczeń do wykonania. Dotychczas większość uczniów w polskiej szkole nie była wdrażana do samoorganizacji oraz poszukiwania dróg prowadzących do rozwiązań problemów. Byli oni przyzwyczajeni do tego, że informacje są uporządkowane w książkach, podzielone na części i poukładane według nieznanego im klucza. Natomiast naturalne uczenie się przebiega zupełnie inaczej: od chaosu do uporządkowania. Gdy poznajemy coś nowego, na pierwszym etapie nic o tym nie wiemy, więc szukamy informacji, selekcjonujemy je, porządkujemy, używając najbliższej nam strategii działania, z ciekawością brniemy coraz głębiej, aż wreszcie cali zanurzamy się w temacie, osiągając niekiedy stan flow. Kluczowe jest jednak, by nauka dotyczyła tego, co ma dla nas znaczenie, by coś, co jest abstrakcyjne, zmieniało się w konkret i zaczynało dotyczyć nas osobiście. A do tego potrzeba zaangażowania, bo tylko ono prowadzi do trwałego opanowania tego, czego się uczymy. Przyszły kierowca nie będzie dobrze jeździł, jeśli tylko będzie wiedział, jak to robić, a nie wsiądzie do samochodu i nie ruszy z miejsca. Podobnie ze sportowcami – gdyby teoria wystarczała do wygrania meczu lub pobicia życiowego rekordu, nie wylewaliby litrów potu na boiskach i bieżniach, tylko siedzieliby nad książkami, czytając i wkuwając zasady gry, strategie działań w trudnych sytuacjach czy reguły zdrowego odżywania. Sama wiedza nie wystarczy, trzeba by to, co abstrakcyjne, stało się konkretne, a dzieje się to tylko poprzez praktykowanie. Warto się zastanowić, jak proces uczenia się ma się do tego, co się dzieje w szkole, zarówno tej stacjonarnej, jak i zdalnej. Czy to, że uczniowie odsłuchują wykładów, że powtarzają partie materiału podzielone na przedmioty, działy, że wypełniają karty pracy, pozwala im ukonkretnić to, co abstrakcyjne? Czy mają przestrzeń do tego, by zadziałać, wypróbować, wdrożyć w życie to, co wiedzą? A może zamiast ślęczeć kolejną godzinę nad podręcznikiem, powinni napisać własny tekst, przygotować instrukcję obsługi urządzenia, zredagować przemowę, zaprojektować pomieszczenie, ułożyć plan wyjazdu czy zaproponować grę dla kolegów? 
Czas pandemii pokazał, że znaczna część dzieci i młodzieży ma problem z samoorganizacją, z planowaniem własnego procesu uczenia się. Ponadto warunki, w których uczniowie pracują w szkole, nie odpowiadają na potrzeby otaczającej ich rzeczywistości. Do marca 2020 r., przekraczając próg wielu polskich szkół, uczniowie wchodzili w inną przestrzeń, w której byli odcięci od usieciowionego świata – nie wolno im było używać smartfonów, a wszystko było wykonywane na czas, czas natomiast mierzony był od dzwonka do dzwonka. Przekazywane im informacje były wyselekcjonowanie i podawan...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy