Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z życia szkoły

15 kwietnia 2022

NR 120 (Kwiecień 2022)

O komunikacji włączającej w szkole

0 79

Szkołą rządzi autorytet formalny. Mówią o tym rodzice wysyłający swoje maluchy na naukę: „Pamiętaj słuchać nauczyciela. On wie lepiej!”. Mówią o tym sami nauczyciele: „Co może powiedzieć ktoś, kto nie uczy w szkole? Nic nie może powiedzieć!”. Mówią też o tym uczniowie: „Nauczyciela trzeba słuchać, bo inaczej postawi jedynkę!”. To przykre, ale tak jest. Pytanie, jak przykłada się do tego polska szkoła, a zwłaszcza przepełniająca ją na wiele sposobów dyskryminacja.

Siła autorytetu formalnego


Przemysław Staroń pisze o dyskryminacji w sposób konkretny: „Słowo »dyskryminacja« łatwo zrozumieć, jeśli prześledzi się jego pochodzenie. Discrimino po łacinie oznacza »rozróżniam«. Samo w sobie nie musi oznaczać absolutnie nic złego (…) [ale] w odniesieniu do zjawisk życia społecznego »dyskryminacja« nie jest już neutralna. Jest ona traktowaniem ludzi mniej lub bardziej przychylnie, dzieleniem ich na lepszych i gorszych, ze względu na to, że posiadają oni jakąś cechę – albo że jej nie posiadają. Tą cechą może być właściwie cokolwiek: posiadanie określonych przekonań, wyznawanie danej religii, przynależność do jakiejś grupy etnicznej, niewpasowywanie się w tzw. heteronormę, określone pochodzenie, narodowość, wiek, wygląd, niepełnosprawność, wykształcenie, status społeczny, status materialny…”1
Formalny autorytet generuje praktyczną dyskryminację grup, które na różne sposoby są wykluczane. Mogą to być uczniowie nieheteronormatywni czy z doświadczeniem migracji, ale też ci o specjalnych potrzebach edukacyjnych, albo w ogóle odstępujący od normy, jaką zdecydowały się przyjąć za właściwą osoby decydujące w szkole o tym, co jest poprawne, a co nie. 

POLECAMY


Dyskryminacja w szkole 


Kwestia dyskryminacji to w jakimś sensie także kwestia ulegania presji społecznego autorytetu, niekiedy symbolizowanego przez stereotypy różnych „innych”, jak również powtarzające się normy i procedury zachowań czy postępowania instytucjonalnego w szkole. Kluczowe są niepisane założenia, które narzucają nieformalne, często bardzo rażące i negatywne w skutkach sposoby pracy z uczniem. 

Przykładem może być sposób nauczania matematyki w polskich szkołach. Sprawa jest stosunkowo dobrze przeanalizowana. Piszą o niej niemal regularnie eksperci z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej2. Tematem zajęła się też Najwyższa Izba Kontroli, której ekspertka, prof. Edyta Kulczyk-Gruszczyńska, źródła problemu upatruje już na poziomie edukacji wczesnoszkolnej, kiedy to od pierwszego tygodnia nauki dzieci zdolne matematycznie sprawiają nauczycielom sporo kłopotów. Dzieje się tak, gdyż:

  • zadają zbyt wiele dociekliwych pytań, dopominając się odpowiedzi i nie bacząc na to, że przerywają nauczycielowi prowadzenie zajęć;
  • wiedzą i potrafią z matematyki zdecydowanie więcej niż rówieśnicy, co pokazują nauczycielowi i rówieśnikom, wyrywając się do odpowiedzi; z nudów przeszkadzają innym dzieciom i nauczycielowi;
  • nie potrafią powstrzymywać się od krytycznych uwag, gdy szkolne zadania matematyczne wydają im się banalne lub wadliwie skonstruowane.

Z tych powodów uczniowie ci są przez nauczycieli zbyt często pouczani, nadmiernie strofowani i przywoływani do porządku. Na dodatek rodzice uzdolnionych dzieci z reguły podtrzymują stanowisko nauczyciela i przymuszają je do tego, aby były w szkole grzeczne, a co za tym idzie – przeciętne. Efektem tej zmasowanej presji społecznej, a zarazem ewidentnego zastosowania komunikacji wykluczającej, jest to, że uzdolnione matematycznie dzieci już po kilku miesiącach nauki w szkole przestają manifestować swoje znakomite możliwości umysłowe. Towarzyszy temu niszczący proces rozleniwiania umysłów dzieci z uzdolnieniami, czerpiących radość z działalności matematycznej. 


Co wzmacia poczucie inności?


Uczniowie mogą być poddani swoistej, a przy tym niezwykle skutecznej presji w obszarze komunikacji wykluczającej również wtedy, kiedy są… szczególnie zdolni i pracowici. A przecież to tylko element większej całości. Świat, w którym żyjemy, to rzeczywistość intensywnie wymieszana kulturowo i obyczajowo. 

Przypatrzmy się kwestii wielokulturowości. To obszar, w którym narażeni jesteśmy na wiele pułapek wystawionych w gruncie rzeczy przez naturę, która przez tysiące lat – w ramach rozwoju naszego gatunku – intensywnie wtłaczała w ludzkie umysły, że „obcy” to przede wszystkim konkurencja i niebezpieczeństwo. Dziś problem narasta szczególnie w środowisku młodzieży, w którym każda odmienność odbierana jest jako sygnał do ataku, a przynajmniej do aktu wykluczenia.

Inni są… inni. Reprezentują inny porządek, wartości czy nawet język wzorów i porównań. By właściwie zadbać o język, który zamiast wykluczać, będzie budował podstawę do współpracy i porozumienie, kluczowe jest poznanie wspomnianych odmienności i ich zasymilowanie – nie jako przeciwieństw czy zagrożeń, lecz jako atrakcyjnej wyróżnialności, specyfiki, która może poszerzyć nasze horyzonty. 


Jak włączać?


Posługiwanie się różnymi językami jest tak oczywiste, że dla większości z nas nie stanowi już niczego wyróżniającego. Schody pojawiają się, kiedy do głosu dochodzą z jednej strony stereotypy, a z drugiej – różne rozumienie tych samych pojęć. Te pierwsze są szczególnie niebezpieczne. Każą nam oceniać innych po etykiecie, którą im przypinamy. Co gorsza, media przepełnione są skrótami myślowymi, które pomniejszają wartość różnorodności, przypisując jednocześnie „innym” cechy, których należy się obawiać i z którymi należy walczyć. 

By się temu przeciwstawić, warto na każdych zajęciach rozmawiać z uczniami o znaczeniu kultur, specyfiki etnicznej, przekonań religijnych czy heteronormatywności – i w ten sposób kreować opisy środowisk, norm czy wartości, które wydają się odmienne od powszechnie obowiązujących w naszym kraju czy środowisku. Tworzyć zestawy, opracowywać prezentacje, odgrywać role, które pozwolą uczniom poznać sfery oraz zjawiska początkowo obce, czy wręcz niebezpieczne i zbliżyć się do nich. 

Inni są po prostu inni. A jeśli spojrzeć na to z szerszej perspektywy – inni to także my! Warto wykonać z uczniami ćwiczenia pokazujące, w jaki sposób patrzą na nas przedstawiciele innych narodów, kultur czy społeczności, porozmawiać o tym, z czego to wynika, i odpowiedzieć sobie na pytania:

  • Na ile nam to zagraża?
  • Na ile może to być interesujące dla naszego własnego rozwoju? 

Włączanie polega przede wszystkim na dostarczaniu informacji. Ważne jest oswojenie siebie i uczniów ze specyfiką „odmienności” oraz traktowanie jej jako atrakcyjnej, wyjątkowej. Kolejny poziom to poszukiwanie miejsc wspólnych przy bliższym poznaniu i zaakcep...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy