Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pod paragrafem

28 stycznia 2021

NR 108 (Styczeń 2021)

Pojęcie „dobra dziecka” w ujęciu prawnym

36

Wielu pojęć używa się w znaczeniu potocznym, rozumiejąc ich treść i znaczenie poprzez kontekst oraz powszechne używanie. Niektóre jednak, wywodzące się ze słownictwa powszechnego, pojawiają się także w znaczeniu prawnym. Część takich pojęć zyskuje prawne definicje, inne natomiast funkcjonują w języku prawnym, czyli języku norm, bez konkretnego zdefiniowania. Tak właśnie jest w przypadku pojęcia „dobro dziecka”.

Wszyscy instynktownie rozumiemy, co ono oznacza, posługujemy się nim niemal na co dzień, nie odnosząc go jednak do żadnego zdefiniowanego znaczenia, a tym bardziej do konkretnego znaczenia prawnego. Ciekawe jest, że język prawny (czyli język norm, przepisów prawnych) oraz język prawniczy (język prawników, mówiących o prawie) zawierają wiele takich powszechnie używanych, ale niezdefiniowanych konkretnie pojęć. Słyszymy nieraz o wykonaniu czegoś „niezwłocznie” lub o „interesie społecznym” czy nawet „zasadach współżycia społecznego”. Są to wszystko istotne pojęcia prawne, ale próżno by szukać ich konkretnych definicji w ustawowych zapisach. 
Wróćmy jednak do „dobra dziecka”. Kilka lat temu przetoczyła się szeroka dyskusja na ten temat, gdy ustawodawca zmienił niektóre przepisy ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela. Rozpoczęła się, gdy w art. 75, w początkowym przepisie w rozdziale o odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, dodano ust. 2a w brzmieniu: „Kar porządkowych, o których mowa w ust. 2, nie wymierza się za popełnienie czynu naruszającego prawa i dobro dziecka. O popełnieniu przez nauczyciela czynu naruszającego prawa i dobro dziecka dyrektor szkoły, a w przypadku popełnienia takiego czynu przez dyrektora szkoły – organ prowadzący szkołę, zawiadamia rzecznika dyscyplinarnego, o którym mowa w art. 83, nie później niż w ciągu trzech dni roboczych od dnia powzięcia wiadomości o popełnieniu czynu”. Wprowadzenie tego przepisu wywołało prawdziwą burzę. 
Przede wszystkim zastosowano zasadę obligatoryjności zgłaszania i rozpatrywania na drodze dyscyplinarnej wszelkich czynów, które mogą dotyczyć „praw i dobra dziecka”. Zobligowano dyrektorów do natychmiastowego (w ciągu trzech dni) zgłaszania takich podejrzeń do rzecznika dyscyplinarnego. Odebrano jednocześ­nie dyrektorom prawo do karania podejrzanych nauczycieli na wewnętrznej drodze dyscyplinarnej, regulowanej przepisami Kodeksu pracy. Co więcej, przepis dotyczyć ma bardzo szerokiej materii, która w dodatku nie jest w istocie skonkretyzowana ani zdefiniowana. O ile bowiem można w miarę precyzyjnie określić „prawa dziecka” i ich ewentualne naruszenie, opierając się na konkretnych przepisach, począwszy od Konwencji o prawach dziecka, przez Konstytucję RP i ustawę Prawo oświatowe, na statucie placówki kończąc, o tyle „dobro dziecka” pozostaje terminem nieostrym, niezdefiniowanym, zatem zawsze wzbudzać może – i w praktyce tak się dzieje – szereg wątpliwości, nieporozumień interpretacyjnych i mnogość wykładni.

POLECAMY

Czym jest „dobro dziecka” w ujęciu prawnym?

Jak wspomniałem, na próżno by szukać jakiejś normatywnej definicji tego pojęcia. Wielokrotnie powtarza się we wspomnianej Konwencji o prawach dziecka z dnia 20 listopada 1989 r., która zobowiązuje sygnatariuszy do wprowadzania regulacji oraz tworzenia rozwiązań chroniących dobro dziecka jako cel najwyższy. Konwencja zakazuje np. wyzysku, w jakimkolwiek aspekcie naruszającego dobro dziecka, nakazuje przy tworzeniu systemu opieki i adopcji uwzględnianie dobra dziecka jako celu najwyższego oraz zachęca środki masowego przekazu do propagowania informacji i treści wykorzystywanych dla jego dobra w wymiarach społecznym, duchowym i moralnym.
Warto zatrzymać się na chwilę przy Konwencji o prawach dziecka, ponieważ jest to akt często przywoływany w statutach placówek oświatowych jako jedna z podstaw prawnych. 
Konwencja posługuje się tożsamymi pod względem znaczeniowym pojęciami „dobro dziecka” i „interes dziecka”. Wyjaśnienie ich znaczenia daje preambuła Konwencji odwołująca się do wzorcowej sytuacji, która dobro dziecka zapewnia najpełniej, uznając, że dziecko dla pełnego i harmonijnego rozwoju swojej osobowości powinno się wychowywać w środowisku rodzinnym, w atmosferze szczęścia, miłości i zrozumienia.
Przepis art. 3 ust. 1 Konwencji formułuje zasadę preferencyjnego w stosunku do interesu rodziców i innych osób traktowania interesu dziecka i nakazuje we wszystkich działaniach dotyczących dzieci podejmowanych przez publiczne i prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze traktować jako sprawę nadrzędną najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Preferencja ta ma charakter bezwzględny. Stanowi dyrektywę w przypadku tworzenia prawa i odnosi się do każdej indywidualnej decyzji jego stosowania przez sąd – i to zarówno w sferze przepisów postępowania, jak i przepisów prawa materialnego stanowiących merytoryczne usprawiedliwienie rozstrzygnięć dotyczących dzieci.
Prawidłowe ukształtowanie więzi filiacyjnej jest elementem kształtującym pojęcie dobra dziecka. Realizuje się ona najpełniej, jeżeli pieczę nad dzieckiem sprawują osoby związane z dzieckiem więzią biologiczną. Prawo dziecka do poznania swoich rodziców, jeżeli jest to możliwe, wynika z art. 7 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka. W pewnych sytuacjach dobro dziecka będzie jednak wymagać utrzymania prawnej więzi rodzinnej, która nie ma oparcia w rzeczywistym pochodzeniu biologicznym. Niedopuszczalne byłoby dążenie do prymatu rodziny naturalnej, jeżeli prowadziłoby to do naruszenia dobra dziecka1.
Podobne treści zawarte są także w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. Artykuł 72, któremu nadaje się w informacji prawniczej podtytuł „Zasada dobra dziecka”, odnosi się w istocie do praw dziecka, takich jak ochrona dziecka ze strony organów władzy publicznej przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją, przyznaje także prawo do opieki i pomocy władz publicznych dla dziecka pozbawionego opieki rodzicielskiej. Ciekawy jest ust. 3 w tym przepisie, mówiący, że „W toku ustalania praw dziecka organy władzy publicznej oraz osoby odpowiedzialne za dziecko są obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka”. Niestety, rzeczywistość jest bardziej prozaiczna i smutna niż szczytna treść normy konstytucyjnej. 
Termin „dobro dziecka” występuje szeroko w przepisach ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Jest to dosyć oczywiste, ponieważ kodeks ten zawiera podstawowe zasady funkcjonowania rodziny, opieki i władzy rodzicielskiej. Pojęcie to występuje w: art. 58 § 1–1a, art. 6116, art. 86, art. 93 § 2, art. 95 § 3, art. 96 § 2, art. 992 § 1, art. 106, art. 107 § 1–2, art. 109 § 1, art. 1123, art. 1125 § 2, art. 1128, art. 1131 § 1, art. 1132 § 1, art. 1133, art. 1135, art. 119 § 2, art. 120 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, dotyczących kwestii rozwodu, praw rodzicielskich czy pieczy zastępczej oraz spraw adopcji, wspomnianych przez Konwencję. 
Wreszcie mamy wspomniany na wstępie przepis art. 75 ust. 2a KN, dotyczący popełnienia przez nauczyciela czynu naruszającego prawa i dobro dziecka. 

Jak rozumieć i odnosić pojęcie „dobra dziecka” do sytuacji realnych – orzecznictwo

Wiele podpowiedzi zawartych jest w bogatym orzecznictwie sądowym. Największą rolę w kształtowaniu się doktryny, jak i orzecznictwa, odgrywają naturalnie orzeczenia Sądu Najwyższego. 
W postanowieniu z dnia 11 lutego 1997 r. (II CKN 90/96) Sąd Najwyższy wskazał, że: „Pojęcie dobra dziecka, z jednej strony, obejmuje całą sferę najważniejszych jego spraw osobistych, przykładowo takich, jak rozwój fizyczny i duchowy, odpowiednie kształcenie i wychowanie oraz przygotowanie do dorosłego życia, z drugiej zaś – ma ono wyraźny wymiar materialny. Polega on na konieczności zapewnienia dziecku środków do życia i realizacji celów o charakterze osobistym, a w wypadku gdy ma ono swój majątek, także na dbałości o jego interes majątkowy”.
W tym ujęciu „dobro dziecka” określa całokształt życiowych spraw dziecka, duchowych i materialnych, których zapewnienie jest obowiązkiem jego opiekunów, rodziców czy innych instytucji, gdy ich zabraknie. 
Nieco inaczej definiuje ten termin Sąd Najwyższy w innym postanowieniu z dnia 31 stycznia 2018 r. (IV CSK 442/17): „Dobro dziecka jest podstawową wartością, która wymaga priorytetowego traktowania w stosunku do interesów innych osób, także rodziców. Z treści art. 95 § 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wynika, że najistotniejszym elementem władzy rodzicielskiej jest jej funkcja ochronna w stosunku do dziecka. Swoje oczekiwania i uprawnienia wynikające z władzy rodzicielskiej rodzice mogą uwzględniać i realizować jedynie w taki sposób i w takim zakresie, który nie prowadzi do kolizji z dobrem dziecka. Ocena uznania na obszarze Polski wyroku sądu zagranicznego obejmuje uwzględnienie skutków tego uznania w aspekcie tak rozumianego dobra małoletniego”.
Niewątpliwy wpływ na takie ujęcie „dobra dziecka” wywarła doktryna i nauki społeczne. Przełożyło się to na prawne rozumienie terminu, który ze swojej istoty prawny nie był, lecz dla celów normatywnych musiał zostać określony bardziej ściśle.
W odniesieniu do prawa rodzinnego stwierdza się np.: „Po dokonaniu wykładni operatywnej normy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zawierającej termin «dobro dziecka», można stwierdzić, w świetle dotychczasowych rozważań, że termin «dobro dziecka» w rozumieniu przepisów prawa rodzinnego oznacza kompleks wartości o charakterze niematerialnym i materialnym niezbędnych do zapewnienia prawidłowego rozwoju fizycznego i duchowego dziecka oraz do należytego przygotowania go do pracy odpowiednio do jego uzdolnień, przy czym wartości te są zdeterminowane przez wiele różnorodnych czynników, których struktura zależy od treści stosowanej normy prawnej i konkretnej, aktualnie istniejącej sytuacji dziecka, zakładając zbieżność tak pojętego «dobra dziecka» z interesem społecznym”2. 
Widzimy tu wyraźną korelację z wcześniej przytoczonymi orzeczeniami Sądu Najwyższego, co jest oczywiście pozytywne. 
W innej pracy ta sama autorka stwierdza: 
„Do utrwalenia się poglądu o zbieżności interesu społecznego z dobrem dziecka w piśmiennictwie prawniczym przyczynił się m.in. Sąd Najwyższy stwierdzeniem, zawartym w Wytycznych z 1952 r. Podkreślił on w nich, że zasadą kierującą decyzjami sądu w sprawach dziecka jest wzgląd na dobro dziecka i zawsze z tym dobrem zbieżny interes społeczeństwa (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 1952 r., CPrez 166/52).
W literaturze prawniczej pojawiła się tendencja do oddzielenia dobra dziecka od interesu społecznego. Wprowadza się pewne zróżnicowanie w pojmowaniu dobra dziecka, sugerując, że może ono być rozumiane dwojako: w sposób szerszy (dobro dziecka sensu largo), jako ingerencja zarówno w interesie dziecka, jak i całego społeczeństwa, i w sposób węższy (dobro dziecka sensu stricto), dotyczący wyłącznie osoby dziecka. Argumentem na uzasadnienie takiego poglądu jest zwrócenie uwagi na to, że ustawodawca w jednych przepisach odwołuje się tylko do kryterium dobra dziecka, a w innych równocześ-
nie do kryterium dobra dziecka i interesu społecznego. Brakuje jednak w tych wywodach konkretnego przykładu.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że odgraniczenie dobra dziecka od interesu społecznego i odrębne traktowanie tych dwóch kryteriów jest bezpodstawne i niedopuszczalne.
Analiza przepisów prawa rodzinnego, które nakazują uwzględnianie dobra dziecka, daje podstawę do wysunięcia wniosku, że przepisy te nie stwarzają okazji do wystąpienia sprzeczności między właściwie pojętym dobrem dziecka a dobrem społecznym. Jeśliby taka sprzeczność powstała i rozstrzygnięcie sądu okazałoby się niezgodne z interesem społecznym, to można zaryzykować tezę, że wówczas wystąpiłoby zjawisko błędnego zastosowania przepisu prawnego. Warunkiem więc właściwego stosowania przepisów prawa rodzinnego jest dobrze pojęte «dobro dziecka»”3.
Jest to bardzo ciekawe ujęcie. Osobiście mam wiele wątpliwości, czy w istocie pojęcia te są zbieżne i prawo, ale przede wszystkim praktyka, stosują je łącznie, ale to już inne zagadnienie. Ważne, że winno się rozpatrywać „dobro dziecka” w połączeniu z ważnym interesem społecznym. Rozumiem to w taki sposób, że „dobro dziecka” ma priorytet przed abstrakcyjnym „interesem społecznym”, a brak ich odgraniczenia polegać winien na tym, że tam, gdzie kierujemy się „dobrem dziecka” w pierwszym rzędzie, tam także interes społeczny jest zachowany. I raczej nie odwrotnie. 
Orzecznictwo sądowe jednak, szczególnie w przypadku Sądu Najwyższego, odnosi się głównie do prawa rodzinnego, co jest zrozumiałe, gdyż w kodeksie tym pojęcie to występuje najczęściej. Inne regulacje prawne czerpią zaś z kodeksowych terminów i kontekstów. 
W relacjach rodzinnych potrzeba wypełnienia treścią pojęcia „dobra dziecka” aktualizuje się w praktyce w głównej mierze w dwóch sytuacjach: w przypadku rozstania rodziców sprawujących dotychczas wspólnie pieczę nad dzieckiem, jak również w sytuacji, gdy dobro dziecka zostaje naruszone lub zagrożone. Pierwsza z przedstawionych sytuacji wymaga bowiem zdecydowania (na podstawie kryterium, jakim jest dobro dziecka) o tym, które z rodziców sprawować będzie bieżącą pieczę nad dzieckiem w ramach władzy rodzicielskiej oraz w jaki sposób zapewniona zostanie osobista styczność małoletniego z rodzicem, z którym dziecko stale nie zamieszkuje. 
Praktyka wymiaru sprawiedliwości w sprawach rodzinnych prowadzi do konstatacji, że klauzula generalna „dobra dziecka” (w kontekście orzekania o władzy rodzicielskiej i kontaktach z dzieckiem rodziców po ich rozstaniu) w rzeczywistości petryfikuje, a nie uelastycznia „dobro dziecka”, dając matce (jako powiązanej więzią biologiczną z dzieckiem i przez to potrafiącą lepiej rozpoznać potrzeby dziecka) monopol na decydowanie o tym, co dla małoletniego jest dobre. Modelowa wykładnia pojęcia „dobra dziecka” powinna natomiast przede wszystkim brać pod uwagę to, że normy społeczne ulegają istotnym przeobrażeniom, w związku z czym role kobiety i mężczyzny jako rodziców są zupełnie inne niż jeszcze 30 lat temu. Paradoksalnie, przemiany te są dostrzegane i realizowane w stopniu pełniejszym w gałęziach prawa, które nie regulują stricte tej materii (chodzi o prawo pracy i prawo zabezpieczenia społecznego). Wydaje się natomiast, że to przede wszystkim dziedziną prawa rodzinnego jest definiowanie dobra dziecka w świetle przemian społecznych w XXI w. oraz zmiany modelu rodziny i roli rodziców po rozstaniu4.
Sytuacje takie spotykane są, niestety, często także w praktyce działalności przedszkoli (rzadziej szkół), gdy relacje rodziców i nawet „walka” o dziecko przenoszą się na grunt jednostki oświatowej. Nauczyciele i dyrektor stają wówczas przed poważnym dylematem, gdzie w tej sytuacji leży prawdziwe „dobro dziecka”. 
Zwraca na to uwagę także Sąd Najwyższy (postanowienie z dnia 5 maja 2000 r., II CKN 765/00): „Sąd, rozstrzygając o kontaktach, powinien kierować się dobrem dziecka, a nie interesem jednego czy obojga rodziców. Stanowisko takie jest niekwestionowane w dzisiejszej judykaturze i realizuje założenie, że dobro dziecka pozostaje w zasadzie w pełnej harmonii z interesem rodziców. Jeżeli wyjątkowo dochodzi do rozbieżności między tymi wartościami, problem nie jest tak oczywisty. Założenie to oznacza tylko, że interes rodziców nie może być decydujący dla rozstrzygnięcia sprawy w takiej sytuacji, gdy nieuwzględnienie go jest warunkiem sine qua non zapewnienia ochrony interesu małoletniego dziecka. Jeżeli natomiast ochrona dziecka da si...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy